Wiem, że buraczki nie są ulubioną jarzyną w moim domu, ale z drugiej strony są takie potrawy do których nie ma nic lepszego jak właśnie buraczki. I tak pewnego razu moja sąsiadka namówiła mnie żebym spróbowała jej przepisu. A, że inna sąsiadka obdarowała mnie nadwyżką buraczkowych plonów ze swojego ogródka, więc nie miałam innego wyjścia jak wypróbować ten przepis.
Przepis:
- 6 kg buraków
- 6 średnich cebul
- 6 ząbków czosnku
- 6 szkl. wody
- 3 szkl. cukru
- 3 łyżki soli
- 2 szkl. octu
- 10 liści laurowych
- 15 goździków
- 15 ziaren pieprzu
-15 ziaren ziela angielskiego
Buraki gotuję w łupinach. Obieram i ścieram na tarce o dużych oczkach. Wszystko przekładam do takiego naczynia żeby zmieściły się pozostałe składniki. Cebulę i czosnek blenduję na papkę bo nie lubię jak mi coś zgrzyta między zębami, Umieszczam je w dużym garnku dodając resztę składników, dobrze mieszam i odstawiam w chłodne miejsce na 24 godz. Po tym czasie do osobnych słoiczków odlewam nadmiar soku ( z niego robię dodatek do barszczyku ) i osobno buraczki. Pasteryzuję i mam! J
Te buraczki są już gotowe do podania. Można je jeść zarówno na ciepło jak i na zimno. Jak do tej pory są to jedyne buraczki ,które zjadane są przez moją rodzinkę z apetytem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz